sobota, 6 maja 2017

The end of

Polegamy na elektryczności i technologii.
Bazy danych pacjentów. Serwery międzynarodowych stron www. Nośniki pamięci. Oprogramowania wspomagające pracę grafików, tłumaczy, architektów. Prace zaliczeniowe studentów pisane w edytorach tekstu, wysyłane mailem. Zdjęcia przechowywane na twardych dyskach, nigdy nie wywołane. Listy zakupów w notatkach w smartfonie. Radio w kuchni. Oświetlenie mieszkania. Woda na herbatę w czajniku elektrycznym.
Pomysł na ten wiersz, natchniony postawą jego adresatki, narodził się z prostej refleksji: a co się stanie, jeśli to wszystko pierdolnie?


The end of

                                                                           Oldze

Przyjdzie dzień, gdy zniknie całe zasilanie świata
I Palec Boży zmiecie monumentalne elektrownie
Hiperbezpieczne serwery wypikają
Rapsod żałosny
Pokoleniu, po którym nic nie zostanie

W FBI uruchomią zagrzebane w archiwach procedury
Lub uciekną się do najpierwotniejszej formy komunikacji
Tej, którą każdy zaczyna życie
A niektórzy je kończą

Gdy chaos wycieknie na ulice jak dane
Drzwiami i oknami
Dziesiątych pięter

Gdy w braku telefonów politycy
Będą plątać się po ulicach jak kable
Gdy rozgardiasz zaszumi przegrzany jak twardy dysk



Przyjedziesz do mnie rowerem
Wyciągniesz gitarę z futerału
Ja zapalę jaśminowe świeczki
I wyciągnę zeszyty z szuflady

2 komentarze:

  1. Ładne, końcówka całkiem nastrojowa
    trochę katastroficzny jak moje "A gdy już wybuchnie".
    http://wywodyb4e.blogspot.com/2017/04/a-gdy-juz-wybuchnie.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No własnie miałam tylko nadzieję, że nie pomyślisz sobie, że perfidnie zerżnęłam motyw :p Otóż nie, niejako Twój wiersz mi o nim przypomniał, a ten, według moich archiwów został napisany na samym początku stycznia.

      Usuń